Przysiadłem kilka kroków za nią i obserwowałem jej zmagania z zającem.
- Em... Wiesz... My to tutaj jemy, a nie dajemy się straszyć... - zauważyłem z kpiącym prychnięciem. Po kolejnych kilku chwilach szybko ją obiegłem i złapałem gryzonia w zęby. Nie było co z nim zrobić, więc po prostu rzuciłem go gdzieś w krzaki. Słyszałem, jak ucieka przerażony.
- Może byś się przedstawiła, co?
Natalie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz