Zastanowiłam się chwilę nad słowami Nicholasa, ale zignorowałam że czyhają tu niebezpieczeństwa i poszłam sobie w las podśpiewując:
- Trolololololo...lolololo...jejejejejeje
Podskakiwałam jak mały szczeniak, nie zwracając uwagi na podejrzane szelesty, dochodzące z pobliskich krzaków. Podśpiewywałam dalej aż nagle na pysk wyskoczył mi jakiś zmutowany zając z kłami.
- AAAAAAA!!!!! - darłam się jak poparzona. Nagle usłyszałam że ktoś biegnie. To był Nicholas.
Nicholas?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz