Południe. Promienie słońca obudziły mnie kiedy, drzemałem przy drzewie.
- Czas coś zjeść - Pomyślałem po czym, ruszyłem w stronę pobliskiej łąki. Była ona piękna. Jednak nie przyszedłem tu pooglądać kwiatów. Spostrzegłem sarnę. Podkradłem się do niej i..........Uciekła.. Ale przez kogoś. Odwróciłem się napięcie. Spostrzegłem wilka.
- Co żeś zrobił/a ? - Krzyknąłem
- Sorry.. - Odpowiedział/a
- Eh..Dobra. Archer jestem. - Przywitałem się z uśmiechem.
- Ja jestem..
Ktoś?